RASPBERRY Pi 4 - Pierwszy kontakt

Ukłon w stronę użytkowników ...
Niechaj i niewierni mają swój kącik :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
l3n1n
Moderator
Posty: 290
Rejestracja: 28 paź 2017, 8:46
Lokalizacja: 3M

RASPBERRY Pi 4 - Pierwszy kontakt

Post autor: l3n1n » 26 cze 2019, 7:19

Jak zapewne większość z Was ma świadomość, w dniu 24 czerwca zadebiutowało na naszym rynku RPi 4. Nasze forum nie należy do fanów tego produktu. Nie należę też do nich ja. Jednak to co przeczytałem o parametrach tego urządzenia, przekonało mnie, że należy wydać kolejne pieniążki na kolejną płytkę i zobaczyć czy wydałem je słusznie, czy też kupiłem, jak mówi SunRiver o wszystkich dotychczas wyprodukowanych urządzeniach z pod znaku malinki, kolejny przycisk do papieru na biurku.
Zakupu zamierzałem dokonać w firmie Farnell, jednak zanim dokonałem wyboru wersji okazało się że cały dostępny sprzęt został wykupiony. Dlatego, idąc za kolejnym powiadomienie w skrzynce mailowej, zdecydowałem się na zakup podstawowej wersji w naszym rodzimym Botlandzie. Jak się okazało płytka była także dostępna w Kamami, ale mail z informacją od nich wpłynął dwadzieścia cztery godziny później. Szkoda że nasz kolega z elty.pl w tym czasie zapadł w sen zimowy i poszedł na urlop. Jak dla mnie zakupy u niego to sama przyjemność. Jednak skończmy z tymi niezamierzonymi kryptoreklamami i skupmy się na zakupie. Zwłaszcza, że Botland płytkę wysłał do mnie błyskawicznie i już wczoraj popołudniu była do odbioru. Niestety praca pozwoliła mi na sięgnięcie do paczkomatu wczoraj późnym wieczorem i unpacking odbył się dzisiaj w godzinach mocno porannych. Płytka, jak to jest w standardzie w moich ulubionych sklepach, przyszła bezpiecznie zapakowana. Jednak opakowanie RPi4 to niestety opakowanie śmieciowe. Kartonik jest tak delikatny i tak skonstruowany, ze raczej nie będzie mógł w przyszłości służyć mi jako ochrona dla płytki w czasie transportu.

Obrazek

Sposób otwarcie pudełka też potwierdza moją tezę:

Obrazek

Sklejone brzegi uniemożliwiają praktycznie otwarcie pudełeczka bez jego uszkodzenia. Ale cóż, nie kupiłem przecież pudełka tylko jego zawartość :).

Obrazek

A ona wygląda naprawdę obiecująco. Nie będę powtarzał za sklepami i producentem całego bełkotu marketingowego, jednak pełny LAN (1Gb), dwa porty HDMI, USB-C, to kilka punktów, które mnie zauroczyły.

Obrazek

Ja niestety nie zwróciłem uwagi na pewny drobiazg, który nie pozwoli mi na przeprowadzenie testu urządzenia "od ręki". Płytka ma dwa porty HDMI, ale microHDMI, A ja takimi kabelkami niestety nie dysponuję. Pozostało mi więc dokonać stosownego zakupu i cierpliwie czekać.

Obrazek

Chyba, że znajdę inny sposób na kontakt z nowym nabytkiem :D.
CDMN (Ciąg Dalszy Może Nastąpi).

Obrazek

Tymczasem popatrzmy na różnicę pomiędzy modelem pierwszym a czwartym.

Obrazek

Widać postęp w rozwoju tego produktu.

Obrazek

Jednak w tłumie nie do końca jest tym co przykuwa uwagę.

Obrazek

P.S. Być może kolega Elvis podzieli się swoimi wrażeniami. Bo do niego płytka powinna także już dzisiaj zawitać.

Obrazek

Awatar użytkownika
elvis
Użytkownik
Posty: 35
Rejestracja: 30 lis 2018, 17:50

Re: RASPBERRY Pi 4 - Pierwszy kontakt

Post autor: elvis » 26 cze 2019, 17:48

Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, kolejne niestety znacznie mniej.

Ale zacznijmy od początku. Pudełko może i nie nadaje się na obudowę, ale jest małe i ładne - ja bym się go nie czepiał. W środku znajdziemy płytkę, która sprawia całkiem solidne wrażenie. Widać że od czasów Raspberry 1 malinki przeszły długą drogę, przynajmniej jak chodzi o jakość montażu.
Dalej jest już trochę gorzej. Po pierwsze potrzebny jest zasilacz USB 3A co nie jest do końca standardową wartością. Udało mi się w końcu taki odszukać, ale pierwsza myśl - dlaczego trzymają się USB-C, nie można było po prostu dać gniazda zasilacza? wtedy nawet i 5A nie byłoby problemem.
Kolejne moje narzekanie to micro-HDMI. Gdzieś kiedyś miałem kabelek z takim wyjściem, ale nie chciało mi się szukać - pod ręką była przejściówka micro-pełne HDMI. Niestety to daje bardzo niezgrabne połączenie i mam wrażenie że to microHDMI długo nie przetrwa. W sumie już kiedyś ułamałem takie gniazdo w Beaglebone, więc czuję że historia może się powtórzyć. Może dlatego dali dwa, że jak pierwsze odpadnie, można używać drugie? Bo w sumie i tak obu na raz z przejściówkami nie da się użyć...

Obrazek

Na stronie raspberry dostępna jest już uaktualniona wersja systemu, więc nagranie obrazu na kartę micro-sd to moment. Tutaj duży plus dla malinki - wsparcie mają świetne.
Po umieszczeniu karty w czytniku i podłączeniu zasilania czeka nas pierwsze uruchomienie. System plików zostanie automatycznie powiększony do rozmiarów karty, ustawiamy hasło użytkownika, wybieramy sieć WiFI - można jeszcze zrobić aktualizację systemu i gotowe.
Niewątpliwą zaletą Rpi4 jest prędkość działania. System startuje błyskawicznie. Nawet używanie interfejsu graficznego nie jest już tak traumatycznym doświadczeniem jak w czasach Rpi1.
Okazuje się jednak że postęp ma swoją cenę - nowa malinka wręcz koszmarnie się grzeje. Nawet bez obciążenia nie da się dotknąć i przytrzymać palcem płytki... Gorące są nawet złącza usb oraz goldpiny.
System informuje że CPU ma 63 stopnie (nic nie robiąc, taktowanie 600MHz), ale sama płytka też chłodna nie jest.

Obrazek

Uruchomienie prostego testu, który obciąży 4 rdzenie kończy się osiągnięciem temperatury 89 stopni i przycinaniem wydajności. Niestety, ale bez porządnego chłodzenia Raspberry Pi 4 chyba nie powinno się używać.
Na plus za to jest dużo lepsze WiFi niż w wersji 3 - tym razem po prostu działa jak powinno i nie trzeba od razu podłączać sieci lokalnej.

Dodano po 51 minutach 26 sekundach:
Jeszcze jedno małe uaktualnienie. Płytka nagrzewa się dość znacznie, jednak nie przeszkadza to w jej stabilnym działaniu. Odtwarzanie filmów działa całkiem sprawnie, procesor osiąga 70-75 stopni, ale nie pojawiają się problemy.
Niestety biblioteki programistyczne, jak chociażby WiringPi nie są jeszcze przystosowane do nowej wersji - więc podłączanie własnych peryferiów, czy płytek rozszerzeń jest nieco utrudnione.

Awatar użytkownika
l3n1n
Moderator
Posty: 290
Rejestracja: 28 paź 2017, 8:46
Lokalizacja: 3M

Re: RASPBERRY Pi 4 - Pierwszy kontakt

Post autor: l3n1n » 29 cze 2019, 18:21

Na początku zabawę z nowa malinką rozpocząłem od uruchomienia na karcie micro SD Raspbian Bustera w wersji Lite. Wgrałem obraz na kartę i uruchomiłem malinkę podłączające się po UART przez przejściówkę i klienta putty. Podajemy port jaki pokaże nam nasz komputer po wpięciu przejściówki. Prędkość ustawiamy na 115200. Reszta ustawień putty jest domyślna poza Flow control. U mnie domyślnie jest "XON/XOFF" a malinka wymaga ustawienia "none".

Przejściówki USB-UART to popularne narzędzie, mogą być oparte o różne układy jak na przykład FT232, CH340, CP2102 itd.
Ja użyłem akurat takiej na układzie CH340.

Obrazek

I podłączyłem ją do stosownych pinów w moim Raspberry-Pi 4.

Obrazek

Po uruchomieniu pokazała się prośba o podanie loginu (pi) i hasła (raspberry).

Obrazek

Następnie przy pomocy konfiguratora raspi-config uruchomiłem WiFi i dostęp po SSH.

Obrazek

Po ponownym restarcie malinka połączyła się z moją siecią WiFi i mogłem odłączyć przejściówkę USB-UART. Zauważyłem, że temperatura płytki jest dość wysoka, dlatego na CPU postawiłem radiator z chipsetu starej płyty głównej z PC.

Obrazek

Pomogło na tyle, że temperatura z 74 stopni spadła do 54. Trochę zacząłem eksperymentować z radiatorami i wyszło na to, że można dać mniejsze, a najlepszy efekt daje umieszczenie małych radiatorków na CPU, pamięć oraz na układ Cypressa CYW43455 (BCM43455) obsługujący WiFi oraz Bluetooth.

Obrazek

Następnie przyszła kolej na zabawę z monitorami. W końcu są dwa wyjścia micro HDMI! Nie miałem nigdy potrzeby posiadania takich kabelków, jednak zakup nowego RPI4 zmobilizował mnie. Rozejrzałem się po rynku i stwierdziłem, że oryginalne kabelki są tańsze od alternatywy, a trzeba wspomnieć, że w przypadku gdy chcemy skorzystać z obu wyjść HDMI korzystanie z przejściówek jest raczej nie wykonalne. Podłączenie dwóch takich przejściówek raczej na pewno spowoduje wyłamanie gniazd microHDMI na płytce. No chyba ze to będą przejściówki w postaci przewodu z jednej strony zakończonego wtyczką „dorosłą” a z drugiej micro.
No ale kabelki do mnie dotarły i mogłem sobie pozwolić na podłączenie malinki do dwóch 24” monitorów całkiem porządnej jakości. Z początku byłem zaskoczony bo nie zadziałały. Musiałem wejść po SSH na płytkę i odpalić ponownie raspi-config. Tam wybrałem ”Advanced Options” a następnie „Pi 4 video output” i w końcu „Enable 4K HDMI”. Po kolejnym restarcie udało się uzyskać obraz na obu monitorach.

Obrazek

W związku z tym, że to był Rasbian lite i na dodatek tryb tekstowy, obraz jaki uzyskałem był identyczny na obu monitorach. Teraz wystarczyło uruchomić „startx” i korzystać z okienek na mojej malince. Cóż, nie było to dla mnie do końca satysfakcjonujące, pracować na ubogiej wersji systemu. Mogłem wprawdzie dociągnąć potrzebne mi pakiety i zainstalować je. Ja jednak chciałem zobaczyć wersję pełną Rasbiana. Ściągnąłem obraz i zainstalowałem na kolejne karcie microSD.
Po uruchomieniu pełnej wersji Rasbian od razu zaczął instalować się w trybie graficznym, przeszedłem przez konfigurację i uzyskałem całkiem ciekawy obraz na dwóch monitorach.

Obrazek

Ciekawostką jest, że odpalane aplikacje uruchamiały się pośrodku całego obrazu. Tak, że połowa była na lewym ekranie a druga połowa na prawym ekranie. Cienkie ramki w moich monitora sprawiły, że nie specjalnie mi to przeszkadzało. Jednak gdy dysponujemy monitorami z szerokimi ramkami takie podejście do tematu może być niekomfortowe. Zmierzyłem temperaturę i doszedłem do wniosku, że wrócę do pierwotnego pomysłu z jednym radiatorem ze starej płyty głównej, gdyż małe radiatory zaczęły nabierać ambicji pieca martenowskiego. Po dokonaniu tej zmiany temperatura wróciła ponownie do 54 stopni. To utwierdza mnie w przekonaniu że Raspberry Pi4 powinien mieć fabrycznie zapewnione chłodzenie. Płytka jest naprawdę bardzo udanym produktem. Może za wcześnie jest szafować takimi tezami ale ja zaryzykuję. Czuję, że to RPi odskoczyło konkurencji, a zaplecze sprzętowo-programowo-"użytkownikowe" 9straszliwy potworek słowotwórczy mi wyszedł) mają tak olbrzymie, że już mogą odtrąbić sukces. Mnie ta malinka uwiodła i myślę, że sprawi mi jeszcze wiele radości z zabawy.
Jeszcze tylko trzy linijki a w sumie dwa istotne polecenia z których korzystałem przy tych bardzo wstępnych testach:
„vcgencmd measure_temp” takie polecenie wyświetli nam temperaturę (dzięki Elvis :) )
„watch vcgencmd measure_temp” będzie nam monitorowało temperaturę z częstotliwością co 2 s.
Zachęcam do użycia komendy „vcgencmd commands” pozwoli wam ujrzeć potęgę tego narzędzia.
Kolejnym narzędziem jest program stress (dzięki ponownie Elvis). Program wykona test wysiłkowy "serca" naszej malinki i sprawdzi jak to wpływa na jej parametry. W pierwszej kolejności należy dociągnąć stosowny pakiet, gdyż nawet w pełnej wersji Raspbiana nie ma tego programu.
Używamy do tego znanego wszystkim polecenia:
Sudo apt-get install stress
Zainstalujemy w ten sposób potrzebny nam programik a teraz pozostaje nam go uruchomić.
stress –c 4

Jest to bardzo podstawowa komenda która uruchamia obciążenie naszej malinki ale nie widać żadnych efektów na ekranie. Po przerwaniu jej działania (ctrl+c) możemy zmierzyć temperaturę procesora i zobaczymy o ile ta temperatura wzrośnie przy pełnym obciążeniu.
Ciekawszą metodą jest uruchomienie skryptu:
while true; do vcgencmd measure_clock arm; vcgencmd measure_temp; sleep 10; done& stress -c 4 -t 900s

Obrazek

Skrypcik ten będzie przez piętnaście minut torturował malinę chcąc wydobyć z niej informację o ile zwiększy się po tych torturach temperatura procesora. Pokazuje także taktowanie naszego procesora.
I to na teraz wszystko co chciałem sobie zanotować i jednocześnie podzielić się z wami uzyskanymi przeze mnie informacjami. Mam nadzieję na dalszą współpracę z Mr. Malinowskim.

Przepraszam za kiepską jakość niektórych zdjęć, ale tak to jest jak się pewne rzeczy robi w pośpiechu i sprawdzi się co się zrobiło :)

Awatar użytkownika
l3n1n
Moderator
Posty: 290
Rejestracja: 28 paź 2017, 8:46
Lokalizacja: 3M

Re: RASPBERRY Pi 4 - Pierwszy kontakt

Post autor: l3n1n » 30 cze 2019, 10:04

Męczenia Maliny ciąg dalszy.

Dzisiaj od rana zachciało mi się podłączyć malinkę do głośnika BT. W końcu posiada ona BT to czemu nie? Mam głośnik firmy Blaupunkt, żadne tam cudo ale działa i to nawet znośnie. Sparowanie urządzeń przebiegło błyskawicznie. Wybrałem głośnik jako urządzenie do odtwarzania (prawy przycisk myszki na symbolu głośnika na pasku u góry ekranu). Otworzyłem Youtube i wyszukałem nagrania i rozpocząłem odtwarzanie. Jakość dźwięku płynącego z Rasperry-Pi 4 nie jest może najwyższa. Pomimo tego, że z racji absolutnego braku słuchu muzycznego nie mogę być autorytetem w dziedzinie muzyki, stwierdzam że nie jest to dźwięk spełniający marzenia. Jednak da się tego słuchać. Temperatura procesora przy odtwarzaniu poszła w górę. Idąc za ciosem uruchomiłem na malince grę Doom. No i cóż, grać się da, słuchać też się da, jednak ponownie wracamy do kwestii temperatury. Pomimo radiatora procesor uzyskał 74 stopnie po kilku minutach dema. Natomiast radiator rozgrzał się do 56 stopni. Kolejny dowód, że chłodzenie pasywne jest niewystarczające i trzeba się rozejrzeć za porządnym radiatorem wraz z wentylatorem.
I jeszcze jedna refleksja dotycząca otwierania przeglądarki. To trwało naprawdę długo. Być może więcej RAMu przyspieszyłoby ten proces. Inna kwestia to czy do takich właśnie celów chcemy używać Raspberry-Pi 4. Jeżeli będzie się wam chciało obejrzeć krótki film, który zamieściłem na YT to dostrzeżecie, że przejście z odtwarzania muzyki na grę Doom nie odbyło się zbyt płynnie. Widać mocne przycinanie. Dopiero po kilkunastu sekundach demo gry nabrało płynności i działało już bez zarzutu.

[youtube]https://youtu.be/5F0Q-AyVgSc[/youtube]

Jako ciekawostkę zamieszczam porównanie Raspberry-Pi 4 vs. Raspberry-Pi 3+

Obrazek

Jest to opracowanie ze strony: https://core-electronics.com.au

ODPOWIEDZ